Dwa dni temu zabłysła nam na naszym ojczystym niebie nowa gwiazda, zresztą niebywałe "wielkiego" formatu. Upieczmy dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Widać i słychać, że u schyłku Lecha Wałęsy - jego gwiazda nam się powoli wypala, potrzeba więc nam substytutu. Dlatego na scenę oddelegowano nowego zawodnika, za porozumieniem stron nastał czas, aby uaktualnić wersję 30-letniej historii i wykluczyć pamięć o wszystkich, którzy potem stali się niewygodni.
Jej żenujący występ miał też jeszcze jedno zadanie - odwrócić uwagę publicznosci. Jak to już w kampani wyborczej stwierdzono, każda nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, nawet kilkudniowa elektryzuje opinie publiczną.
Dziwią więc mnie bardzo słowa Pana posła Poncyliusza w dzisiejszym "Kontrwywiadzie" w RMF FM - "Chciałbym, żeby wróciła retoryka PiS z kampanii wyborczej, uważam ją za swoją. Widzę sens w spokojnym prowadzeniu debaty publicznej".
Zaczynam się zastanawiać, czy jakakowiek debata będzie jeszcze wogóle, kiedykolwiek prowadzona. Czy może zawsze jak na scenę wejdzie Jarosław Kaczyński POplecznicy rządu zrobią wszystko, żeby tylko zagłuszyć sens wypowiadanych przez Niego słów.



http://igor.czajka.art.pl/2010/07/rewolucyjna-prowokacja-wadzy.html
Nie mozemy się dac sprowokowac.